Osie - rys. Marek J. LejkByło to wczesną wiosną. Masy śniegu, które dotąd zalegały w Borach Tucholskich, w znacznej części już stopniały. Wskutek tego nawet szeroka droga prowadząca przez lasy okazała się nie do przebycia. Wprawdzie bory tu i ówdzie przedzielały pola, jeziora i mokradła, ale dotarcie z jednej do drugiej osady wymagało wielogodzinnej i trudnej jazdy. Ponadto w czasie zimy stada grasujących wilków często napadały również podróżnych.

W tych niebezpiecznych warunkach pewnego wietrznego i pochmurnego dnia, leśną drogą między wielkimi kałużami, podążał elegancki powóz. Ciągnęły go cztery mocne konie. Woźnica, obok którego siedział lokaj, ponaglał je do szybszego biegu, gdyż polski książę jadący w powozie chciał jeszcze przed nocą dotrzeć do kolejnej wsi. Coraz wyraźniej dochodziło ich przerażające wycie wilków - znak, że wilcze stado zbliżało się do traktu. Także konie stały się niespokojne. Koła ciężkiego powozu głośno skrzypiały na pełnej wybojów i kałuż drodze.
Zaczęło się już ściemniać, kiedy nagle wycie wydało się bardzo bliskie. Konie ze strachu pognały do przodu, jednak już na pierwszym zakręcie koła powozu ugrzęzły w głębokiej i błotnistej koleinie. Koniom mimo szarpania nie udało się ruszyć z miejsca, na dodatek woźnica z przerażeniem stwierdził, iż przełamała się jedna z oś, kiedy teraz trzej podróżni znaleźli się w wielkim niebezpieczeństwie.
Na szczęście kilkadziesiąt kroków dalej, na leśnej polanie, zauważyli samotną chatkę. To była ich jedyna szansa. W pośpiechu wyprzęgli więc konie, trzech z nich dosiedli i popędzili galopem ku chałupie. Przyjęto ich tam przyjaźnie.
Skromna chata należała, jak się potem okazało, do kołodzieja, który się tutaj osiedlił przed laty.
Następnego dnia gościnny i uczynny kołodziej wykonał nową oś do powozu, za co otrzymał od księcia zapłatę i złamaną oś na pamiątkę.
Z czasem, gdy w tej okolicy osiedliło się więcej ludzi, osadę tę, na pamiątkę tamtego wydarzenia i książęcego podarku, nazwano O s i e.
Rozległa dziś wieś Osie zwana jest też, nie bez racji, miastem Borowiaków.
(Die Gründung von Osche)




Komentarz: Roman Apolinary Regliński do "Jak powstało Osie"
Autorem legendy jest Paul Behrend, który wcześniej zamieścił ją na łamach "Bunte Bilder" w roku 1904. Legenda tłumaczy nazwę i wyjaśnia, jak powstało Osie.
Na podstawie: "Legendy Borów Tucholskich" - Roman Apolinary Regliński, Wydawnictwo "REGION", Gdynia 2001 Str.72-73, 121
Paul Behrend - nauczyciel ze szkoły powszechnej w Osieku (Kommerau). Autor sześciotomowego zbioru legend "Westpreussischer Sagenschatz" - Wydawnictwo A.W. Kafemann, Gdańsk 1906-1910
Komentarz:
Gęstwina Borów Tucholskich od zawsze obfitowała w drapieżniki, wśród nich wilki.Potwierdzeniem jest uzyskiwanie przez leśniczych wysokiej premii (10 - 12 talarów) za strzelonego wilka. Dla porównania dodam, że leśniczy w 1914 roku zarabiał w gotówce 36 talarów rocznie. O skali zjawiska należy powiedzieć że w latach 1915-23 na tych terenach zastrzelono 1200 wilków, tj. ponad 130 sztuk rocznie.
Na podstawie: Szkic "Leśnicy Borów Tucholskich dawniej" - Kazimierz Kręcki w zbiorze "Legendy Borów Tucholskich" - Roman Apolinary Regliński, Wydawnictwo "REGION", Gdynia 2001, Str. 103

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Zielony Punkt Kontrolny



Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama